Apple Podcasts
Spotify
Youtube
Search

Fluid Edge Themes

Blog

Odcinek #124
Home  /  Minimalizm   /  Pułapki minimalizmu
pułapki minimalizmu

Pułapki minimalizmu

Co za dużo to niezdrowo, również w minimalizmie! Taki styl życia ma też słabsze strony i ciemne zakamarki, w których możemy – mniej lub bardziej świadomie – zbłądzić. W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o cieniach minimalizmu i podzielimy się z Wami naszymi wpadkami, przemyśleniami i poradami jak nie wpaść w pułapki minimalizmu.

Listen to “#124 Pułapki minimalizmu” on Spreaker.

Możesz nas polubić na Facebooku i Instagramie.

Transkrypcja odcinka:

Ona – lady ogarniacz z listą rzeczy na każdą okazję. On – inżynier z pasją do klusek i motoryzacji. W marcu 2015 r. postanowiliśmy zostać parą a trzy miesiące później podjęliśmy decyzję o wspólnym wyjeździe za granicę. Od tej pory idziemy przez życie razem, uczymy się dorosłości i budujemy wspólną przyszłość. W tym podcaście opowiadamy o naszej drodze i dzielimy się lekcjami, które już odrobiliśmy. Jeżeli interesujesz się oszczędzaniem, podróżami, minimalizmem, szczęśliwym życiem w swoim tempie – zostań z nami na dłużej. Możesz nas słuchać w każdy piątek o 13.00 w swojej ulubionej aplikacji do podcastów. A także znaleźć w mediach społecznościowych – Razem Lepiej Podcast na Facebooku i na Instagramie.

S: Pierwszym punktem na naszej liście jest ewangelizacja. Wyobraźcie sobie, że zostajecie zaproszeni na kolację do Waszych znajomych i podczas gdy wchodzicie do domu, już się rozglądacie i nawet rozmowa zaczyna się toczyć w kierunku and, a co tam ostatnio odgraciłaś, czy pozbyłaś się na Vinted. Może nam się przydarzyć, że zaczniemy rzucać tak od niechęcenia jakieś rady do gospodarza tego spotkania, a wiesz tutaj sobie możesz sobie przestawić, tam sobie poprawić do tego., słuchajcie dopóki ktoś nie poprosi nas o jakąś konkretną radę to tego typu uwagi możemy naprawdę zachować sobie dla siebie, ponieważ każdy ma swój dom, swoje zasady i rządzi się w tym domu po swojemu tak jak jemu jest wygodnie. Oczywiście jeżeli ktoś nas poproś o radę to jak najbardziej. Chcę przez to powiedzieć, żeby nie próbować swojej nowo poznanej i za implikowanej w życiu ideologii nie wpychać ludziom na siłę, bo może oni tego nie chcą tego, może ich to w ogóle nie interesuje, a może po prostu lubią mieć wszystko rozwalone wszędzie i w ten sposób czują się dobrze.
J: Kiedy poczujemy te wszystkie pozytywne strony minimalizmu, tę lekkość, tę wolność, te pieniądze na koncie to pojawia nam się taka myśl w głowie, że oto znalazłem złoty sposób na życie i teraz muszę wszystkim o nim opowiedzieć i wszystkich muszę na tę stronę mocy po prostu przeciągnąć podczas gdy prawda jest zgoła inna, że minimalizm zadziałał dla mnie i on działa dla mnie, a dla innych osób, które w ogóle ten temat jakby nie interesuje to może być w ogóle temat nie do ruszenia. Poza tym ja tez myślę, że do minimalizmu trochę trzeba dorosnąć, trochę trzeba się zmęczyć tym jak wygląda dom, czy tak świadomie poczuć że może to otoczenie, w którym się na co dzień znajdujemy po prostu nam nie służy i trochę trzeba zacząć szukać, żeby docenić wartość tego , ale też żeby zmierzyć się z tymi trudnymi obszarami minimalizmu, czyli z tym podejmowaniem decyzji, z rozstawaniem się, zmierzaniem się z tym dlaczego my te rzeczy trzymamy i że ta ewangelizacja, którą chcemy robić jako minimaliści i minimalistki ona jest super, ale dopiero wtedy, kiedy jest pożądana i kiedy jasno zostajemy o to poproszeni.
S: To zachowanie , w którym jakby próbujemy je innych przekonać do swoich wartości może też powodować takie uczucie, że poczujemy się lepsi od innych i to może się pojawiać jakby dwutorowo. Z jednej strony to może być tak, że możemy pomyśleć sobie: a ja to już przebrnąłem czy przebrnęłam ten etap mojego życia i.
J: I ja to już wszystko mam ogarnięte.
S: Tak. Ja to już mam wszystko ogarnięte i tutaj ta osoba to jeszcze nie dorosła do tego i ja tu jestem teraz lepszy/lepsza. To też jest bardzo błędne myślenie, bo ta osoba nie znamy jej dokładnie sytuacji życiowej i naprawdę nie powinniśmy oceniać w żaden sposób. To że my np. mamy porządek w domu, a ktoś nie to nie jest wyznacznik tego, że my jesteśmy lepszymi ludźmi, a ktoś inny jest gorszy, bo ma bajzer. No, nie, to po prostu tak nie działa. A druga rzecz, o której ja jestem w stanie sobie pomyśleć, która może powodować takie uczucie bycia lepszym to to, że czasami jak ktoś nas zaprasza do siebie do domu i ta osoba wie, że my np. u siebie bardzo dbamy o czystość i tak mamy wszystko zawsze ogarnięte, pochowane, posprzątane itd., a ktoś ma inaczej urządzone w domu i np. no nie wiem może ma akurat chwilowo bałagan, bp ma np. trójkę dzieci i tam akurat nie wiem zabawy się odbywają jak to z dziećmi zabawki latają pod sufitem. Różnie bywa. Ta osoba może się czuć jakoś tak zakłopotana, że nie wiem, bo ona może by chciała np. tez tak mieć ogarnięte, no ale przy np. trójce dzieci to wiadomo ciężko. To może tak mówić: no wiesz, sorry tu tego, taki bałagan, taki ten, bo Ty to tak masz czysto super fajnie i to też może spowodować, że nie wiem my się poczujemy tacy nie wiem lepsi czy coś bo my sobie ogarniamy, ale pamiętajmy, że sytuacja życiowa każdego człowieka jest inna. Nam np. czyli mnie i Judycie przychodzi utrzymanie porządku w naszym domu bardzo łatwo, bo mieszkamy sami, tylko my, więc…
J: I obydwoje lubimy sprzątać i że nie musimy się do tego namawiać nawzajem, wręcz przeciwnie, że to jest dla nas taki rytuał, i dla mnie i dla Sebastiana, coś co sprawia, że czujemy się lepiej, coś co nas uspokaja, coś co nam daje takie naprawdę duże uczucie satysfakcji i coś takiego bardzo prostego na wyciagnięcie ręki, że naprawdę jak mamy taki gorszy humor to mówimy: a chodź posprzątamy w domu i to uczucie takiego właśnie ogarnięcia i takiego osiągnięcia tej jednej malej rzeczy, w dniu w którym zupełnie nic nie wyszło to taka jest nasza deska ratunku nierzadko, ale wiemy doskonale, że sprzątanie nie dla wszystkich jest pasją i nie dla wszystkich jest sposobem na wolny czas.
S: Ale chodzi mi też o to, że gdybyśmy np. mieli dziecko to by ta sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, bo być może nie mielibyśmy np. czasu na to, żeby w ogóle posprzątać, bo by się trzeba było….
J: Inne priorytety.
S: No, o to właśnie mi o to chodzi, że po prostu są inne priorytety dlatego też nie ma co jakby wysuwać daleko idących wniosków, że bo mamy posprzątane w domu to jesteśmy jacyś lepsi od innych.
J: I też ja sobie zawsze myślę, kiedy ktoś do nas tak mówi, że a tam u nas to tak nie jest, na pewno się wystraszycie. To ja mam takie w ogóle mnie nie interesuje jak Ty masz w domu, ewentualnie jeżeli mogę Ci pomóc to z całą przyjemnością to zrobię, bo tak jak wcześniej wspomnieliśmy to sprzątanie jest dla nas czymś naprawdę bardzo łatwo przychodzącym i też dającym dużo radości i jeżeli mogę Cię w czymś wyręczyć i trochę Cię odciążyć to naprawdę jestem totalnie w tym i bardzo chętnie to zrobię po to żebyśmy potem mogli np. milo spędzić czas.
S: Z tym wszystkim wiąże się też temat oceniania innych ludzi i samo w sobie jest to naszym zdaniem niewłaściwe podejście i nie należy oceniać innych ludzi, bo tak jak powiedzieliśmy wcześniej to że ktoś jest inny to nie znaczy, że jest gorszy, To że ktoś ma inną sytuację życiową czy inne priorytety czy inne zainteresowania to nie znaczy, że my jesteśmy lepsi , ani ktoś inny jest gorszy. Po prostu zwracajmy uwagę na siebie, dbajmy o siebie, patrzmy na to co my robimy i jakby dajmy innym ludziom żyć po swojemu i po prostu akceptujmy rzeczy i ludzi takimi jakimi są bez żadnego oceniania.
J: Mamy więc trzy pułapki minimalizmu, czyli ocenianie innych, czyli ewangelizację, i czyli poczucie bycia lepszym. Przechodzimy do kolejnego punktu na naszej liście i to jest chęć pozbycia się wszystkiego i naprawdę jest w minimalizmie taki moment, że to odgracenie już nam przychodzi z łatwością, kiedy rozstaliśmy się z dużą liczbą przedmiotów które nam nie służyły i czujemy tą wolność, tą lekkość, te pieniądze ze sprzedaży na rynku z drugiej ręki. Zaczynamy wydawać np. na jakieś miłe wyjścia albo na koncert. No i wtedy sobie myślimy: kurczę, przecież ja już niczego nie potrzebuje i już chce wszystko wydać i oddać i zostawić sobie 100 przedmiotów. I to też jest taki bardzo duży radykalizm i też warto pamiętać, że nasze życie się zmienia i że na te wszystkie takie buzujące emocje i te dobre, i te złe warto dać sobie taki czas przetrawienia i nie lecieć na nich, żebyśmy właśnie nie wydali za dużo, nie oddali za dużo rzeczy, które potem będziemy musieli dokupić, bo zmierzymy się z naszą rzeczywistością, w której np. potrzebujemy siedmiu par spodni, a nie trzech, bo codziennie coś się wydarza, że te spodnie się brudzą.
S: To może tez potoczyć się jakby w zupełnie przeciwnym kierunku i możemy mieć np. zablokowanie się na kupowanie nowych rzeczy, że uznamy, że skoro musimy być tutaj minimalistami no to kupowanie nowych rzeczy i jakby przynoszenie do domu kolejnych przedmiotów no to absolutnie nie wpisuje się. Myślę, że to jest też taka pułapka, w którą można wpaść, bo dla nas przynajmniej minimalizm to jest to, że posiadamy te rzeczy, które potrzebujemy, wiec jeżeli my potrzebujemy mieć np. dwóch osobnych komputerów do pracy to po prostu mamy dwa osobne komputery. Jasne, trzeci to byłby nadmiar. Nie mamy czegoś takiego żebyśmy sobie odmawiali czegokolwiek co jest nam faktycznie potrzebne. Czasami dochodzimy do wniosku, że coś nie jest nam potrzebne po głębszej analizie, ale to jest zupełnie inna kwestia. Natomiast odmawianie sobie rzeczy, których potrzebujemy to już wydaje nam się troszeczkę za daleko idąca konfabulacja.

J: Z zakupami związana jest też kolejna pułapka, którą mamy na naszej liście, czyli zakupowe wyrzuty sumienia. Oprócz tej blokady przed kupowaniem nowych rzeczy, możemy wpaść w takie wyrzuty sumienia, że jak kupimy coś albo już musimy coś kupić to to jest jedna rzecz, a druga rzecz też jest taka, że OK. My sobie odgracimy dom. Pozbędziemy się niepotrzebnych przedmiotów, świadomie robimy zakupy, dajemy sobie ten czas przetrawienia różnych decyzji zakupowych, staramy się być mądrzy, robimy duży research, żeby znaleźć ten idealny przedmiot, odłożyć na niego pieniądze, po czym wychodzimy do pierwszego lepszego supermarketu, a tam po prostu półki zawalone rzeczami, chińszczyzną, którą wiemy, że na trzy użycia maks. I tak nam się wydaje, że nagle to wszystko co zrobiliśmy to jest bez sensu, bo przecież żeby zrobić jakąś realną zmianę w świecie, a wielu minimalistów decyduje się na tę drogę życia właśnie ze względu na jakieś większe przyczyny, np. ochronę środowiska czy zmniejszenie konsumpcji. To może być trudne doświadczenie i trudne przeżycie i nam w takich momentach pomagało pomyślenie o tym, że my jesteśmy takim płatkiem śniegu i faktycznie jako jeden płatek śniegu się stopimy i jakby nic, żadnego wpływu nie będziemy mieć na te wszystkie rzeczy, które się dzieją dokoła nas, ale przez to że my opowiadamy io minimalizmie, przez to że inspirujemy naszych bliskich, naszych przyjaciół, Was, czyli naszych słuchaczy i nasze słuchaczki do zmian to każdy z Was się staje takim płatkiem śniegu, a razem tworzymy wielką śniegową kulę, która faktycznie może mieć duży wpływ na to co się dzieje na świecie.
S: Chyba jedną z częstszych pułapek, w jaką można wpaść to zniechęcenie. Proces odgracania bywa czasami długi, bywa czasami bolesny i myślę, że jest to taki moment, w którym bardzo łatwo wpaść w taką otchłań, czarną dziurę, że no nie damy rady, że to jest za dużo, że nie poradzimy sobie z tymi emocjami, że tych przedmiotów jest po prostu cała masa i nie ma, no nie damy rady. I to zniechęcenie może nas dopaść naprawdę w najmniej spotykanym momencie. Taką metodą, która dobrze sprawdza się właśnie w tego typu sytuacjach to to żeby skupić się na jednym konkretnym kroku, który jest przed nami, żeby przestać myśleć o jakimś końcowym rezultacie, który chcemy uzyskać, bo on może być setki kilometrów przed nami i naprawdę jakby ta odległość pomiędzy tu gdzie jesteśmy teraz, a końcowym rezultatem może być po prostu zbyt duża, żebyśmy sobie emocjonalnie w tym momencie z tym poradzili, ale jeśli jakby pochylimy głowę trochę w dół i spojrzymy pod nogi mówimy: dobra. Cel jest tam daleko, ale ja teraz będę myślał, myślała tylko o tym kolejnym kroku, czyli np. nie cały dom, ale ta górna szuflada w kuchni, a następny krok to będzie ta druga od góry szuflada, a kolejny krok to będzie ta dolna szuflada, a kolejny krok to będzie ta jedna szafka, i wiecie tak po kroczku. Po kroczku, aż w końcu podniesiemy w którymś momencie głowę i zobaczymy, że hej. Tak naprawdę to już jest ostatnia prosta i jeszcze tylko 3 kroki i w zasadzie osiągnę mój cel, więc to poczcie zniechęcenia można w dość łatwo załatwić w taki sposób, żeby podzielić sobie ten wielki projekt odgracania i stawania się minimalistą/ minimalistką na takie po prostu małe, codzienne kroczki, bo wtedy nie będziemy czuć się tak przygnieceni. Takie zniechęcenie może też prowadzić do kompletnego zaniechania i myśl, że są takie dwie sytuacje, w których to zaniechanie może nastąpić. Pierwsza to jest po prostu, gdy poczujemy się faktycznie przytłoczeni i nie wykonamy tego kolejnego kroku tylko porzucimy to wszystko w cholerę i pójdziemy żyć tak jak żyliśmy, a drugi moment to jest taki, że właśnie ogarnęliśmy wszystko i stajemy dumnie, oglądamy nasze dzieło i mówimy: no robota świetnie zrobiona. Dziękuję bardzo, jakby na resztę życia wystarczy. To też może być pewnego rodzaju błąd, bo to przejście na takim nazwijmy to tutaj robię cudzysłów teraz palcami w powietrzu, że ten minimalistyczny styl życia to jest zmiana zachowania, która trwa cały czas, że to jest jakiś sposób, w którym postępujemy cały czas, nie tylko do pewnego momentu i później jakby robota skończona, tylko to powinno trwać dalej, jeżeli efekty tej pracy chcemy utrzymać. To jest tak samo jak np. z wyrabianiem sobie formy np. na siłowni tak? Jeżeli będziemy ćwiczyć, osiągniemy jakiś zamierzony cel to żeby pozostać w tym stanie fizycznym, np. nie wiem mieć jakąś muskulaturę czy jakieś kilogramy czy tam nie wiem móc wyciskać na klatę ileś kilogramów to musimy kontynuować te ćwiczenia, musimy dalej chodzić na siłownię i dalej trenować, bo jak przestaniemy to to wszystko się po prostu rozwieje jak piasek na pustyni.
J: Warto też zawsz pamiętać o tym, że odgracania nie robimy raz na zawsze, że nasze życie to jest po prostu podróż, że ona się ciągle zmienia, my się ciągle zmieniamy, zmieniają się nasze potrzeby, te rzeczy do naszego domu będą przychodzić, a my musimy zadbać o to, żeby one równie często z naszego domu wychodzimy i to co już przestaje nam służyć czy przestaje nam być potrzebne czy coś co się zepsuje, czy uszczerbi, żeby z naszego wychodziło, żebyśmy po tym wspaniałym czasie odgracania i cieszenia się tym po prostu małymi krokami nie wrócili do stanu sprzed odgracania, a mogę Wam powiedzieć, że to jest naprawdę super łatwo zrobić, ponieważ my teraz remontujemy tę przyczepę, więc mamy cały garaż po prostu zastawiony rzeczami, które wyjęliśmy z przyczepy. Musieliśmy rzeczy z garażu trochę poprzekładać, więc nasza szopka znowu została zastawiona rzeczami i ja wiem, że to jest okres przejściowy i że w końcu będziemy mogli wszystko poodkładać na miejsce, ale naprawdę doprowadza mnie to do szału.

S: Ja bym chciał jeszcze do tego co Judyta powiedziała dodać jedną rzecz, bo możecie się zastanawiać jak to jest, że w czasie co jakiś czas odgracać, no przecież jeżeli ja np. do swojego życia, do swojego domu sprowadzam tylko rzeczy, które mi są potrzebne to dlaczego miałbym się odgracać. Otóż to ,że coś jest mi dzisiaj potrzebne, dzisiaj pójdę do sklepu i to kupię to nie znaczy, że za rok czy za pięć lat dalej będzie mi to potrzebne. Dzisiaj np. mogę potrzebować codziennie wiertarki, ale za pięć lat może już nie będę robił żadnych wiercił dziur i nigdy mi ta wiertarka nie będzie potrzebna, więc skoro nie będzie i ma zbierać tylko kurz to się jej po prostu pozbędę. Rzeczy mają też swój jakiś okres przydatności i po upłynięciu tego okresu możemy puścić je dalej w świat.
J: Ja też chcę powiedzieć, że można zrobić naprawdę najlepszy na świecie research i daną rzecz, którą chcemy zaprosić do naszego domu wybierać miesiącami, po czym może się zupełnie okazać, że ona nie jest dla nas, że nie lubimy z niej korzystać, że jest niewygodna, że jest niedopasowana do naszego stylu życia, że wcale nie jest taka jaką oczekiwaliśmy, że będzie. Żaden minimalizm, i żaden research i żadne poznawanie świata nas przed tym nie uchroni. Dopiero taka praktyka i zobaczenie jak to wiecie działa. Na swoim przykładzie i na swoim przypadku jest dla nas w jakiś sposób miarodajne i też takich rzeczy, które nie zgrają w naszym życiu też nie trzymamy tylko puszczamy dalej w świat. Teraz już bez wyrzutów sumienia. I ostatnia pułapka, w którą można wpaść to minimalizm jako estetyka. Kiedy usłyszymy o minimalizmie zaczynamy robić może jakieś małe kroki, zaczynamy się w ten temat wgłębiać, zaczynamy czytać blogi np. przeglądać kanały na YouTube, oglądać książki, gdzieś jakiś koncert na Instagramie to bardzo łatwo można dojść do wniosku, ze minimalizm to jest biało- szare ściany, jeden kwiatek na tle pustego pokoju, trzy książki na stosiku na przykład, oczywiście z białą okładką, bo jakżeby inaczej, jakaś ceramika, która jest oczywiście w jakimś neutralnym kolorze i są to wiecie trzy talerze i że ten obraz minimalizmu taki wizualny w naszych głowach jest bardzo jasny, bo w ten sposób ukształtowały nas media, a minimalizm w takim codziennym, praktycznym życiu może wyglądać zgoła inaczej i może wyglądać na tysiąc różnych sposobów i może być przytulny i może być pełen energii i może być pełen radości, bo minimalizm dla mnie jest nieodłącznie związany z poczuciem takiej wolności, takiej satysfakcji i takiego szczęścia i to sa emocje, które są pełne energii i myślę że to też trochę idąc na naszym Instagramie, że on nie jest klasycznie minimalistyczny, nawet bym powiedziała, że zgoła inaczej wygląda, bo my tak dajemy dużo zdjęć natury i dużo zdjęć takich, które mają bliskie kadry i łamiemy trochę tę konwencję, natomiast tak też wygląda minimalizm. Naprawdę możecie go zdefiniować dla siebie i możecie go stworzyć dla siebie. Nie musicie się ograniczać do tych inspiracji, które podglądamy gdzieś w internecie i jeżeli będziecie mieć pomarańczowe poduszki w domu, ale będzie żyć zgodnie z założeniami minimalizmu, czyli z regularnym odgracaniem, z takim szukaniem spełnienia w tym co robicie i w tym jak się rozwijacie, a nie w rzeczach to te pomarańczowe poduszki nie przekreślą Waszych wszystkich innych starań.
S: To była ostatnia pułapka jaką przygotowaliśmy dla Was w dzisiejszym odcinku. Bardzo chętnie dowiemy się w jakie pułapki Wam zdarzyło się wpaść, bo wiemy przecież z Waszych wiadomości i interakcji, które już mieliśmy z Wami, czyli naszymi słuchaczami i słuchaczkami, poprzez media społecznościowe, czy to na Facebooku, czy na Instagramie, że bardzo dużo z Was, również dzięki nam rozpoczęło tę przygodę i praktykuje minimalizm na co dzień, dlatego bardzo gorąco zachęcamy Was, żebyście dali nam znać w jakie pułapki Wy wpadliście albo jakich pułapek udało się uniknąć. Myślę, że to jest też ciekawe doświadczenie wymienić się swoimi doświadczeniami w takiej dyskusji i bardzo gorąco Was do niej zachęcamy.
J: Dziękujemy, że byliście z nami. Pamiętajcie, że możecie zostawiać ocenę naszego podcastu na Spotify i na Apple podcast albo odezwać się do nas. Dobrego piąteczku.
S: Szufla.

pułapki minimalizmu

Muzyka: Young Love by LiQWYD @liqwyd. Music provided by Free Music for Vlogs youtu.be/ARA4MTqBz44.

Post a comment

Wybierz walutę
GBP Funt szterling
Poinformujemy Cię, gdy produkt pojawi się ponownie w sprzedaży. Podaj poniżej swój poprawny adres e-mail.